Założyciel‎ > ‎Biografia‎ > ‎

7. Kościół jest Oblubienicą

Czas optymizmu, nadziei i oczekiwań. Powrót do zgiełku wielkiego miasta. Bez projektu, bez środków i bez zabezpieczeń. Całkowicie oddany w ręce Boga. Dobiegał do pięćdziesiątki, chory, z niemalże nieustającą gorączką; oskrzela i słuch zajęte, potrzebujący leczenia, musi zażywać chininę. I nowość błyszcząca w oczach.

Coraz częściej mówi o nowych drogach, o nowym porządku, nowych horyzontach, nowym świecie... Rozpiera go dynamizm misjonarski. Nie tyle szuka, co oczekuje; nie tyle oczekuje, co ufa: Bóg mnie nie opuści, poprowadzi mnie, którędy On zechce. Idę pewny, ufnie oddając się jego ojcowskiej trosce. [...] Pozwólmy, aby Bóg zatroszczył się o nas, aby nami zarządzał i kierował nas” (List 56).

Kazania na Majorce i Minorce. Bóg ojca Palau ukazuje się w konkretnych obliczach. Nosi liczne, bardzo liczne imiona w sercu. To umiłowani bliźni. Mawiał: „Jestem w innym świecie”.

Negatywny koncept „świata” z Ewangelii św. Jana, został zastąpiony przez wizję Apokalipsy, ulubionej księgi ojca Palau, „nowego nieba i ziemi nowej”, oraz przez teologię św. Pawła: „mistyczne Ciało Chrystusa”. Ludzkość, którą Bóg poślubił w Chrystusie, i która zwie się Kościołem. Świat – Kościół, Świat – Wspólnota braci. To wszystko, rozważane w świetle „Twierdzy wewnętrznej” św. Teresy. Te refleksje snuł od 1845 roku. Stanowiły one temat jego głoszenia, szczególnie podczas nowenny ku czci św. Teresy od Jezusa w klasztorze karmelitanek bosych w Palma de Mallorca, które miejscowi znali jako „Las Teresas”.

Ojciec Palau czynił z nowenn prawdziwe misje ludowe. Tak było podczas nowenny do Dusz Czyśćcowych w Ciudadela na Minorce, 12 listopada 1860 roku, w katedrze. Na zakończenie misji, Palau przygotowywał się do udzielenia końcowego błogosławieństwa ludowi szczelnie wypełniającemu świątynię. Lud, Kościół, Chrystus Głowa i Członki. W nim utkwione umysł i serce ojca Palau: „Mój duch został porwany przed Boży tron”. Była to pierwsza z serii wizji, które sprawiły że Franciszek doświadczył duchowego ojcostwa. Przed oczyma kaznodziei stał lud; lecz oczyma wiary widział stojącą przed ołtarzem młodą, piękną niewiastę... I słychać było głos Ojca: „Błogosław moją Córkę i Twoją Córkę...”

Jego kapłaństwo objawiło mu się jako największe powołanie, rozumiane jako duchowe małżeństwo z Kościołem: Zostałem taki zmieniony i odnowiony, że jej obecność (Kościoła) odnowiła duszę i ciało”. (MR 18) Czuł, że odkrywa się mu w pełni to, czego szukał przez całe lata: „Poznać swoje powołanie i swoją misję” (List 57). Jak przed laty pojmował swe powołanie do Karmelu jako działanie Teresy od Jezusa, tak teraz doświadczał ,,wołanie i wolę Świętej misję ufundowania, w łonie Karmelu Terezjańskiego, trzeciego zakonu karmelitów bosych Matki Bożej z Góry Karmel i świętej Teresy (sióstr i braci), poświęconego Kościołowi i oddanego jego potrzebom (List 93). Rodził się Misyjny Karmel Terezjański.

Inna wizja miała miejsce w 1861 roku, w Kolegiacie św. Izydora w Madrycie. Po niej, były kolejne. Duchowy proces, w którym stopniowo odkrywała się tajemnica Kościoła, „wielkiego sakramentu”: Kościół jest osobą. Chrystus w Kościele i Kościół w Chrystusie, wspólnota braci, Bóg i bliźni w jedności. „Myślałem, że chodziło o dwa rozdzielone obiekty; nie sądziłem, że Bóg i bliźni tworzą głowę i ciało, nie wierzyłem, że to Kościół to moja Umiłowana” (MR 499). „Skierowałem się ku bliźnim nie opuszczając Boga” (List 89).

Całkiem odmieniła się jego skala wartości. Przez wiele lat wierzył, że jego powołaniem jako karmelity było życie „sam na sam z Bogiem.” I Bóg dał mu teraz nowy klucz interpretacji: „Trwanie w komunii z ludźmi jest już trwaniem w komunii z Bogiem”. Eucharystia jest przeżywana przez ojca Franciszka przede wszystkim jako tajemnica komunii, „prawdziwe duchowe zaślubiny”. Jeden  przyjmuje komunię, przyjmują ją tysiące...” Przyjmujemy jedni drugich nawzajem w komunii, i wzrasta i buduje się, mistyczne Ciało Kościoła. Eucharystia i ewangelizacja utrzymują ścisłą relację w charyzmacie palautiańskim.