Założyciel‎ > ‎Biografia‎ > ‎

6. Wola Boża i obecność Maryi

 
Ibiza, oaza turystów, muzyków i kinomanów, magnatów, artystów, nie ma nic wspólnego z miejscem, w które trafił ojciec Palau, zredukowanym do fortecy i więzienia wojskowego. Nieurodzajna ziemia dawała liche plony. Mieszkający na niej prości ludzie w znacznej mierze byli analfabetami. Nie istniała nawet diecezja. Znalazł za to pustynię, o której śnił w latach swej młodości. Zbliżał się do 44 roku życia i przechodził od największej aktywności do przymusowej samotności.

Dwa obrazy, dwie rzeczywistości wypełniały jego serce: Kościół - tajemnica i Kościół - lud. Jedyny cel: pragnienie woli Bożej. W modlitwie było stałe pytanie: Panie, czego pragniesz ode mnie? Kościół? Samotność? Kościół, Kościół...

Sześć lat wygnania. W pierwszej chwili, zagubienie przechodzące niekiedy w depresję. W zakątek Cubells, do wioski św. Józefa, przeniósł figurę Matki Bożej Szkaplerznej. Wraz z obecnością Maryi, nauczycielki cnót, odnowił się duch ucznia. Pisał o tym w 1855 roku: „Odkąd Pani wszelkich cnót wzniosła swój tron w tym miejscu, czuję się odmieniony [...] teraz jest czas porządku i pokoju, modlitwy i odpoczynku”.

Rozpoczął budowę małej i prostej kaplicy, która z czasem stała się pierwszym sanktuarium maryjnym na wyspie i, wraz z Es Vedrá, oazą pokoju w burzliwym życiu karmelity z Aitony: ,,Widząc, że ludzkie siły nie wystarczą, aby rozwiązać ogromne zło, które trapi Kościół, usuwam się niekiedy na małą wysepkę... której szczyty, jak kolumny, wznoszą się nad głębią Morza Śródziemnego”.

Domagał się sprawiedliwości. 4 grudnia 1859 roku napisał do królowej Izabeli II. Rafael Oliver, zarządca kościelny Ibizy, w swoich raportach kierowanych do monarchini, bardzo pochlebnie wyrażał się o ojcu: Palau był wspaniałym kapłanem, wzorem cnót i żywym świadectwem wiary dla mieszkańców wyspy.

Pół roku oczekiwania. 12 lipca 1860 roku królewski dekret potwierdzał, że Franciszek Palau był niewinny. Trybunał Najwyższy uznał, że dalsze wygnanie jest nieuzasadnione. To było oficjalne ogłoszenie jego niewinności. Ojciec Palau znajdował się już w Barcelonie, powołując się na amnestię ogłoszoną w maju 1860 roku. Tajemnica Krzyża! – mówił ojciec Franciszek – i wewnętrzne wyzwolenie: „Bóg, jak dobry Ojciec, prowadzi mnie za rękę tam, i prowadzi mnie, którędy On pragnie. Dlatego pójdę w nieznane mi miejsca i będę szedł tędy, którędy nie chcę. Bóg wie, jak bardzo jestem gotowy służyć jego Kościołowi” (List 56).