Założyciel‎ > ‎Biografia‎ > ‎

5. Kościół ludzi: zadanie ewangelizacji

Został inkardynowany do diecezji Barcelona. Nowo mianowany biskup Jose Domingo Costa y Borras, pochodzący z diecezji Lerida, przyjął go z otwartymi rękoma. Dotarły do niego informacje na temat ojca Franciszka, z Lerida i z Francji. Przedstawiano mu go jako niebezpiecznego i skandalicznego człowieka.

Biskup Costa nie tylko potrafił zrobić właściwą lekturę tych cech, lecz powierzył Palau kierownictwo duchowe kandydatów do święceń kapłańskich w seminarium diecezjalnym w Barcelonie. Ojciec Franciszek zwierzył się biskupowi ze swoich pragnień życia pustelniczego i takiego też kierownictwa osób jemu powierzonych. Został wysłuchany przez ordynariusza. Pozwolono mu odprawić miesięczne rekolekcje w górach Montsant, aby na modlitwie mógł rozważyć swoja decyzję. Włączono go zarazem w diecezjalny plan duszpasterski. Potrzebni byli kapłani tacy jak Franciszek, oddani Bogu, przemawiający zarówno słowem jak i własnym życiem.

Nadzwyczajne były plony modlitwy pustelnika. Zredagował regułę dla swych duchowych córek w Aitona, Lerida, La Fatarella i Balaguer. Opuścił pustelnię św. Bartłomieja i udał się do Barcelony z nową misją. Odwiedził peryferie miasta, przysiółki, miejskie targowiska, dzielnice nędzy a nawet karczmy. Postęp i ignorancja współistniały. Miał rację biskup Costa. Pilnie trzeba było znaleźć nowe metody i formy, zdolne przemówić do ludzi pozbawionych jakiegokolwiek ukierunkowania i formacji. Konieczne było materialne i duchowe nasycenie wzrastającej liczby imigrantów w łonie kościoła barcelońskiego. Z głębi serca ojca Palau wyrywał się prawdziwy duch terezjański: ,,Tysiąc razy oddałbym życie za zbawienie jednej tylko duszy.”

Posłuchał przełożonego. Wybrał głoszenie Słowa, metodyczne, uporządkowane, przy zastosowaniu odpowiednich środków, w zespole i współpracy. I skierowane do osób dorosłych. Projekt spodobał się biskupowi: ścisła i skuteczna współpraca pomiędzy klerem, zakonnikami i świeckimi, oraz czynny udział studentów filozofii seminarium w Barcelonie. W ten sposób rodziła się Escuela de la Virtud (Szkoła Cnoty): misja ewangelizowania i katechizacji dla dorosłych.

Działalność szkoły została zainaugurowana 16 października 1851 roku w parafii św. Augustyna, nieopodal ulicy La Rambla w Barcelonie. W dzielnicy robotniczej, konfliktowej, potrzebującej formacji ludzkiej i chrześcijańskiej.

Od samego początku okazała się sukcesem. Na cotygodniowe dwugodzinne katechezy w niedzielne popołudnia przychodziło wielu wiernych. W 1853 roku prasa antyklerykalna zwracała uwagę władz cywilnych: „Niech zważy się na masowe uczestnictwo, które dochodzi do dwóch tysięcy osób. Pośród uczestniczących jest bardzo wielu robotników!”

W ławkach Szkoły Cnót zasiadali robotnik i przedsiębiorca, intelektualista i wojskowy, zwolennik prawicy i lewicowiec... Był to widok jedyny w swoim rodzaju, niespotykany dotąd w przemysłowej Barcelonie.

W latach 1851 – 1852 ojciec Palau zredagował Catecismo de las Virtudes (Katechizm cnót), pomyślany jako podręcznik i pierwszy program Szkoły.

W oparciu o nabyte doświadczenia, stworzył drugi tekst programowy, który objął tezy dotyczące aktualnych ruchów i ideologii (teorie Kanta, falanstery Fouriera, protestantyzm, teizm, związki i syndykaty, komunizm, prawo zrzeszania się, także stosowane do wspólnot zakonnych), wychowanie w wartościach i wyjaśnienie modernistycznych prądów filozoficzno – społecznych.

Dyskusja i dialog, modlitwa i pobożność ludowa, ramię w ramię na wykładach, inicjowanych wezwaniem Ducha Świętego, prawdziwego Kierownika Szkoły i prowadzonych pod opieką Matki Bożej z Góry Karmel pod nowym wezwaniem Matki Bożej Cnót. Jej sztandar towarzyszył każdej szkolnej procesji.

Rok 1854 przeszedł do historii jako rok zamieszek i rewindykacji. W Barcelonie protesty miały gwałtowny i dramatyczny przebieg: na ulicach stanęły barykady, robotnicy organizowali manifestacje i strajki. Coraz głośniej podnoszono głosy przeciwko pracy nieletnich, domagano się sprawiedliwej zapłaty za pracę i równych praw. Walka toczyła się na dwóch frontach i na dwóch poziomach: z jednej strony prosty lud i z drugiej, prasa różnej maści.

Madryt zażądał natychmiastowego przywrócenia porządku. W Katalonii ogłoszono stan wyjątkowy. Generał Raimondo M. Larrocha zbrojną ręką wprowadził porządek. Barcelona odpowiedziała jednomyślnym protestem i wzmocniona w swym duchu nacjonalistycznym. Madryt nalegał. Interwencja biskupa, której celem było uspokojenie nastrojów, nie zadowoliła nikogo. W Szkole Cnoty zdwojono modlitwy w intencji pokoju.

Rząd centralny szukał winnego zaistniałej sytuacji. Kozłem ofiarnym została Szkoła Cnoty, modna w tym momencie instytucja. I w konsekwencji, odpowiedzialny za nią, ojciec Palau. Lewicowa prasa gwałtownie zaatakowała Szkołę. Larrocha wykorzystał tę sytuację i zastosował pełnię posiadanej władzy. Na mocy nadzwyczajnych uprawnień, 31 marca 1854 roku, Szkoła została zamknięta. Zdecydowana większość barcelońskiej prasy podniosła protest, a opinia publiczna wykpiła zastosowane środki. Mañé y Flaquer, dyrektor „Diario de Barcelona”, pisał do księcia Solferino o absurdalności owych oskarżeń przeciwko Szkole. Niestety, nikt temu nie wierzył.

Na nic zdały się protesty i odwołania. Ojciec Palau został zesłany na Ibizę, zaś biskup Costa w Mursji i Kartagenie.

 
W powietrzu dźwięczały słowa skierowane przez ojca Palau do generała: „Wielmożny Panie! W imieniu mojej Szkoły, mogę powiedzieć Jego Ekscelencji to, co powiedział Jezus Chrystus tłumom: jeżeli coś źle powiedzieliśmy, wskaż co; a jeżeli nie, dlaczego się nas likwiduje?”