Założyciel‎ > ‎Biografia‎ > ‎

4. Kościół w jego sercu

Papież Grzegorz XVI z troską spoglądał na dramatyczna sytuację Kościoła w  Hiszpanii. Do wszystkich biskupów skierował list pasterski, prosząc o modlitwy w intencji pogrążonej w chaosie i będącej na skraju schizmy Hiszpanii. Rząd hiszpański zaprotestował. Skonfiskowano wszystkie kopie listu i zarządzono surowe kary dla wszystkich, którzy odważyliby się go czytać lub publikować. Ojciec Palau należał do tych, którzy zignorowali pogróżki władz. Rozpropagowano wśród uciekinierów list przetłumaczony na język kataloński i hiszpański. Palau przeczytał i rozważał słowa Ojca Świętego. Uczynił je przedmiotem swojej modlitwy. Dzień i noc na modlitwie, z Kościołem w sercu...

Ojciec Franciszek zapragnął odpowiedzi bardziej skutecznej. W jego umyśle zrodził się ambitny projekt, „nauczyć modlitwy w duchu”, aby modlić się odpowiednio, tak by uprosić u  sprawiedliwości Bożej miłosierdzie i pokój dla Kościoła. Z myślą o tym, w Wielkim Tygodniu 1842 roku, napisał książkę „Zmaganie się duszy z Bogiem”. Próbował nawet zapoczątkować stowarzyszenie osób proszących za Kościół, by „modlić się należycie w duchu”.

Kościół i jeszcze raz Kościół. W latach 1845 – 1846 ojciec Franciszek podjął się kolejnego trudnego wyzwania. Nie wystarczyło tylko modlić się za Kościół w Hiszpanii. Sprawy zewnętrzne nie były najważniejsze. Głęboka tajemnica, która przekraczała granice ludzkiego rozumu znalazła się w centrum jego rozważań: upadły anioł Szatan atakujący Oblubienicę Chrystusa, Jego mistyczne ciało – Kościół. Czy wszyscy zdają sobie z tego sprawę? „Kim  jest Kościół?” Nie można kochać tego, czego się nie zna. Pisał coraz więcej. Modlił się i pisał, pisał i kontemplował. Owocem tego był traktat wyjaśniający, kim jest Kościół w swej najgłębszej istocie. Wyjaśniał naturę Kościoła w oparciu o Pismo Święte i odwołując się do przedstawień symbolicznych. Poprowadzić, by wzrok się kierował ku tajemnicy, ku temu co można dostrzec tylko „oczami wiary”.

Ojciec Franciszek był bardzo śmiały w swoich wywodach, zbyt śmiały jak na teologię i duchowość epoki. Można było mówić o Kościele posługując się obrazem Miasta. Lecz mówić o Nim jako o Niewieście przekraczało ówczesne pojęcia.

Jeśli dodać do tego fakt, iż modlił się dużo, spał niewiele, jadł co było, zrozumiałe jest, iż stał się centrum uwagi. Dla jednych, „święty niedościgniony”, dla drugich „obcy i przeciwny nowoczesnym modelom Republiki Francuskiej”. Szybko doniesiono na niego nowo przybyłemu biskupowi Doney. Po donosach przyszła kolej na najniższe oszczerstwa. Dotyczyły one również duchowych córek, którym odmawiano Komunii świętej, jak również sakramentalnego rozgrzeszenia. Tylko dlatego, że chciały mieszkać wspólnie i nosić habit na wzór karmelity Palau.

W kwietniu 1851 roku ojciec Franciszek opuszczał ziemię francuską, z nadzieją na zmiany, które obiecywał zapowiadany Konkordat między Hiszpanią i Stolicą Apostolską.