Założyciel‎ > ‎Biografia‎ > ‎

1. Dziecko przychodzi na świat

W kwietniu 1798 roku, w hiszpańskiej miejscowości Aitona, Franciszek Palau Miarnau poślubił Antoninę Quer Esteve. Byli małżeństwem bardzo młodym. W dniu ślubu Franciszek liczył 25 lat, Antonina miała ich 18. Byli ludźmi wierzącymi, na co dzień trudnili się pracą na roli. Dnia 29 grudnia 1811 roku przyszło na świat ich kolejne dziecko, ochrzczone jeszcze tego samego dnia imieniem FRANCISZEK. Było to siódme z dziewięciorga rodzeństwa.

Kajetan, najstarszy z rodzeństwa, zmarł miesiąc po narodzeniu. Drugie dziecko, Engracia, miała 11 lat kiedy urodził się Franciszek: Józef, 9 lat i Róża, 7. Antonia zmarła kiedy kończyła rok. Klara miała 2 lata.

W momencie narodzin Franciszka, jego ojciec i matka liczyli odpowiednio 39 i 32 lata. Był to okres francuskiego panowania, i tak zwany „rok głodu”. Franciszek miał trzy lata, kiedy w Hiszpanii zakończyła się wojna wyzwoleńcza. W 1815 roku na świat przyszło kolejne dziecko w jego rodzinie, Teresa. 27 marca 1818 roku narodził się najmłodszy brat Franciszka, Jan, który stał się później jego wiernym przyjacielem i uczniem do końca życia.

W tym samym roku, w wieku siedmiu lat, Franciszek przyjął sakrament bierzmowania. Wspominając ten moment, wyznał później: Do siódmego roku życia nie wiedziałem, co oznacza słowo miłość” (MR 302).

Aitona, stare centrum hrabstwa Moncada, niegdyś własność książąt Medinaceli, jest dziś miastem rolniczego rejonu Baix Segre.

Za czasów młodzieńczych Franciszka, była miastem zrujnowanym, na wskutek wojen prowadzonych z Francuzami: ograbiona, w ekonomicznej zapaści. Uprawa roli stanowiła jedyne źródło utrzymania. Pracować na roli musieli wszyscy, także kobiety i dzieci, by zastąpić mężczyzn poległych w walce.

Takie życie nie pociągało Franciszka. Lgnął do wiedzy. Był dzieckiem bystrym i inteligentnym, doskonałym obserwatorem. Lubił się uczyć, czytać książki, po wielokroć te same, poznawać i zgłębiać tajemnice otaczającego go świata i wydarzeń, których był milczącym świadkiem.

O jego rodzicach wiemy niewiele. Byli to ludzie uczciwi, „porządni chrześcijanie”, „obrońcy ołtarza i tronu”, prawdziwi „ludzie Kościoła”. W nielicznych zapiskach Franciszka na temat swej rodziny, wspomina codzienny różaniec odmawiany z pobożnością, przystępowanie do sakramentów, wspólny śpiew z ojcem w chórze parafialnym. W 1851 roku, w wieku 49 lat, po jedenastu latach pobytu na wygnaniu we Francji, napisze: Odważyłem się pojechać, by uściskać ojca i przywitać się z matką” (List 9).

Najlepszą powierniczką była jego siostra Róża. Ona, sama nie potrafiąca pisać ani czytać, zachęcała Franciszka, aby nie porzucał nauki. Dwudziestoletnia, w 1824 roku wyszła za mąż za Rajmunda Benet z Lerida. Zabrała do siebie Franciszka, aby mógł uczęszczać na wykłady do miejscowego seminarium diecezjalnego. Miał wtedy 14 lat.

Najprawdopodobniej, w tym wieku przystąpił do Pierwszej Komunii świętej. Sakrament przyjął w Butsenit, w oddalonej o dwa kilometry od centrum kaplicy, wówczas filii parafii pod wezwaniem św. Wawrzyńca. Po latach tak opisuje swoje przeżycia: "Kiedy Bóg stworzył moje serce, tchnął w nie, a tchnienie Jego było prawem, które mi nałożył, i które mówi mi: „Będziesz miłował”. Moje serce zostało ukształtowane przez Boga, aby kochać i być kochanym, i żyję tylko z miłości. Nie znałem tej tajemnicy. Moje serce pałało namiętnością od dzieciństwa, już wtedy miłowałem z pasją, i ta pasja była moją udręką i cierpieniem. [...] Moje serce podobne do niepozornej łódki, rozpięło swoje żagle już w dzieciństwie, i miotane przeciwnymi wiatrami, nie posiadło jednego kierunku [...]. Przeżyłem moje dzieciństwo nie znając Ciebie”. (MR 495)